Liliana Fabisińska - 107 sekund

niedziela, 25 września 2022




Data wydania: 24 sierpnia 2022 r.

Wydawnictwo: Czarna Owca


Diana samotnie wychowuje córkę, próbując związać koniec z końcem, kiedy na jej drodze pojawia się Norbert: bogaty, czarujący i troskliwy. Wszystko zmienia się jak w bajce – Diana i jej córeczka przeprowadzają się do pięknej willi w sercu Krakowa. A gdy na świat przychodzi Staś, nawet teściowa, dotychczas zimna i niechętna, zaczyna odnosić się do Diany z sympatią. Rodzinną sielankę burzy niespodziewana tragedia. Nikt, łącznie z Dianą, nie ma wątpliwości, że to wyłącznie jej wina. Kobieta pogrąża się w żałobie i rozpaczy. Mąż i teściowa nie pozwalają jej ani na chwilę zapomnieć o wyrzutach sumienia.

Ale czy naprawdę tylko jej nieuwaga doprowadziła do śmierci dziecka? Czy ktoś poda Dianie rękę, żeby wyciągnąć ją z obłędu i pomóc odkryć prawdę? Co ukrywa niedostępna teściowa Diany? I kim jest tajemnicza mścicielka, szukająca sprawiedliwości na portalach internetowych? Prawda może okazać się dużo bardziej skomplikowana, niż się wydaje.

Tak wygląda opis, a rzeczywistość niestety mocno rozczarowuje. Główna bohaterka jest irytująca do granic możliwości. Teoretycznie przeżyła piekło i teoretycznie powinno mi być jej żal, ale prawda jest taka, że nie jest. Odebrałam ją bardzo negatywnie. Jako niewdzięczną i roztrzepaną. Biłam się z myślami, czy o tym pisać bo zamiast wychwalać temat, który skłania czytelnika do refleksji zdeptałam Dianę. Przypuszczalnie miałam za duże oczekiwania względem tej książki i podświadomie liczyłam na coś tak dobrego jak thrillery psychologiczne Kathryn Croft czy Charlotty Link. Takie wiecie, gdzie jest fabuła obyczajowa ale napięcie jak w rasowym kryminale. Zabrakło mi tutaj tego. Niezupełnie też zrozumiałam tę historię, a to chyba najgorsze - nie wiedzieć co się przeczytało.

Na moją ocenę tej książki wpłynęła też jedna, ale bardzo ważna i pozytywna kwestia, a mianowicie wspomniany wcześniej temat. Tytułowe 107 sekund to czas, w którym świat Diany i Norberta rozbił się na miliardy kawałeczków. 107 sekund wystarczyło by odebrać życie ich ukochanego synka i sprawić by powstała między nimi bezdenna otchłań. To właśnie skłania do refleksji... czy możemy brać życie za pewnik?




Dziękuję za egzemplarz wydawnictwu Czarna Owca.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz