Robert Małecki, "Najgorsze dopiero nadejdzie" / Rec.

niedziela, 21 maja 2017

Inspirowana masą zakładek reklamujących "Najgorsze dopiero nadejdzie", które wręcz wyskakiwały mi z lodówki, postanowiłam w końcu przekonać się kim jest ten słynny Robert Małecki.
Wielu z Was na pewno wie, jaki mam stosunek do książek, które są wybitnie polecane wszem i wobec - podobnie było tutaj. Książka miała premierę już dawno, jednak dopiero w tym roku zdecydowałam się na zakup - i nie żałuję.

Powieść jest reklamowana jako kryminał, jednak w moim skromnym mniemaniu jest to thriller. Nie lała się krew, trup nie ścielił się gęsto, a policjanci pojawiali się epizodycznie - główną rolę bowiem odgrywa dziennikarz. Dziennikarz, którego poznajemy, gdy wraca z Berlina, gdzie szukał swojej zaginionej przed laty żony. Przypuszczałam, że jednym z głównych wątków będzie właśnie zaginięcie Agaty Bener, tak się jednak nie stało, był to jedynie "dodatek", jednak mam wrażenie, że w kolejnych częściach coś w tej sprawie będzie się działo. 
Tak, kurwa, potrzebna mi nirwana! Spokój buddyjskiego mnicha w oparach olejków eterycznych i blasku świec w klasztornej celi. / str. 100-101
Głównym wątkiem natomiast jest zagadka porwania Weroniki "Niki" - byłej narzeczonej dziennikarza, która pojawia się w jego życiu po 10 latach, po tym jak jej mąż ginie w pożarze. 
Początkowo nic nie zapowiadało tak dobrej książki. Dziennikarz, który jedzie w miejsce tragedii by opisać to wydarzenie w Gazecie Miejskiej, świeżo upieczona wdowa i zagadka śmierci jej męża, który okazuje się dawnym przyjacielem i niedoszłym szwagrem naszego bohatera. Historia rodem z kina.
Złapałam się nawet na tym, że z każdą kolejną kartką czekałam, aż dawne uczucie znów pojawi się między Markiem i Weroniką. Ciekawie jednak zaczęło się robić, gdy dziewczyna zniknęła, a dziennikarz zaczął otrzymywać, krótkie i jednocześnie wymowne ostrzeżenia: Graviora manent
(Najgorsze dopiero nadejdzie).

Szczególnie muszę pochwalić autora za opisy. Fragment z książki:
Porywisty wiatr nie ustawał, kiedy szedłem w stronę parkingu. Gęste czarne chmury przetaczały się nad pustym Rynkiem Nowomiejskim i Browarną. Rytmiczne odgłosy moich kroków odbijały się od fasad tutejszych kamienic, a mój cień w upiornie pomarańczowym świetle latarni na zmianę wydłużał się i skracał. / str. 209
Podsumowując: są takie książki, w których coś nam nie pasuje, ale mimo tego czytamy je z prędkością światła. Co chwilę prychałam i pytałam sama do siebie: "że co?". Nie ukrywam tez, że kilka zwrotów akcji było według mnie mocno przerysowanych, jednak "Najgorsze dopiero nadejdzie" jest dobrą książką, zwłaszcza biorąc pod uwagę iż jest to debiut. Autor niezwykle umiejętnie i obrazowo nakreślił mroczną stronę Torunia (miasta, w którym nigdy nie byłam więc cieszę się, że miałam okazję o nim czytać), a sam koniec - petarda. Intryga niesamowita, choć na początku nic tego nie zapowiadało.
To bardzo udany debiut, gratuluję! 
Nigdy nie wiesz o sobie wszystkiego. Nigdy, dopóki nie staniesz na krawędzi i nie zrobisz czegoś, do czego - jak sądzisz - nie byłbyś zdolny, a co w konsekwencji zmienia cię na zawsze. / str. 322
_________
Panna Jagiellonka 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz