Bonnie Kistler, Nasz Dom Płonie

piątek, 29 stycznia 2021

 



Tytuł oryginału: House on Fire

Tłumacz: Paulina Surniak


Powieść zaczyna się mocno. Zakrapiana impreza licealistów, na której bawi się Christopher – nazywany przez wszystkich Kip, świętujący przyjęcie na wymarzoną uczelnię, zostaje dla niego przerwana gdy pojawia się jego przyrodnia, czternastoletnia siostra Chrissy z informacją, że ich rodzice wracają do domu wcześniej niż mieli w planach. W obawie przed konsekwencjami Kip decyduje się jak najszybciej wrócić do domu, wsiada więc do samochodu wraz z siostrą i odjeżdża.

Jak można przewidzieć, jazda pod wpływem alkoholu kończy się wypadkiem. Okazuje się, że funkcjonariusz, który przybył na miejsce zdarzenia, podejrzewał, że Kip pił, i oblał test na trzeźwość w terenie. A ponieważ właśnie skończył osiemnaście lat i był już raz aresztowany za jazdę pod wpływem alkoholu, sytuacja wygląda źle. Na szczęście Chrissy czuje się dobrze, a najlepsza przyjaciółka Leigh – Shelby, która jest prawnikiem znajduje kruczki prawne pozwalające na wyciągnięcie Kipa z aresztu.

Przypomniało jej się, jak kiedyś wymądrzała się na spotkaniu klubu książki. Zaprotestowała, bo wszystkie wybierane wtedy książki miały tytuły w stylu: "Córka zegarmistrza", "Żona fotografa", "Narzeczona pracza". Pytała, czy kobiety nie mogą być kimś ze względu na siebie same, a jej koleżanki przewracały oczami i wymieniały spojrzenia w stylu: "A ta znowu zaczyna". Pytanie było jednak poważne. Kobieta nie powinna być definiowana tylko przez swoją relację do kogoś innego.

Niestety, następnego dnia Chrissy umiera, jak się okazuje z powodu tętniaka mózgu. Leigh, Peter, Kip i wszyscy inni członkowie rodziny są pogrążeni w żalu. A musicie wiedzieć, że przedstawienie żalu przez autorkę jest wyjątkowe. Czytając wręcz czuje się ten ból, żal i poczucie bezradności, które spadły zarówno na Leigh – matkę Chrissy jak i jej przyrodnią rodzinę. Kip zostaje oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci, ponieważ prowadził, a Chrissy, zgodnie z tym, co powiedział lekarzowi z izby przyjęć, uderzyła się w głowę podczas wypadku. Gdy zaraz po pogrzebie przyrodniej siostry Kip zostaje aresztowany, a prokurator prowadzący sprawę okazuje się wykazywać chęcią zemsty na rodzinie Leigh z uwagi na fakt, iż ta reprezentowała jego żonę podczas rozwodu, licealista nagle oświadcza, że to nie on prowadził pojazd, a… Chrissy.

Ta deklaracja dzieli rodzinę na pół. Peter widzi w tych słowach nadzieję na wolność jego syna, natomiast Leigh nie może uwierzyć w to, że jej mąż tak – jej zdaniem – ślepo wierzy w kłamstwa Christophera, który próbuje się wybielić kosztem jej nieżyjącej córki. 

Nie ma za co przepraszać. Nie powinniśmy przepraszać za żałobę. Smutek nie czyni nas słabymi. Jest po prostu ceną, którą płacimy za miłość.

Małżeństwo ostatecznie nieoficjalnie jest w separacji. Leigh zmaga się ze swoim żalem i złością, w końcu rzucając się z powrotem do pracy i angażując się w bardzo trudny rozwód z udziałem pierwszej żony ambasadora Kataru, sprawę o opiekę nad wysoko odznaczonym weteranem wojennym oraz trwającą walkę o rozwód między zamożnym geniuszem technologicznym i jego ciężarną żoną, podczas gdy Peter stara się utrzymać swój projekt budowlany i wspierać syna, jednocześnie zmagając się z rosnącą świadomością, że proces Kipa będzie nie tylko drogi, ale prawdopodobnie przegrany. Dopuszcza także możliwość, że Kip może bardzo dobrze kłamać.

Do ponad połowy lektury myślałam, że to solidna powieść o rodzinie, smutku oraz komplikacjach i konsekwencjach, które mogą nadejść w jednej chwili – i jak mogą zmienić wszystkich i wszystko. Potem jednak wszystko zamieniło się w thriller, który, chociaż był po tym ślad w wątkach fabuły, był tak szalenie niewiarygodny, że każdy zwrot i obrót spraw sprawiały, że przewracałam oczami - a potem wszystko zakończyło się idealnie, aż do „niespodzianek” na korcie, które wcale nie były zaskakujące i ta da! Szczęśliwe zakończenie.

Żałoba nie działa według rozkładu. Zabiera tyle czasu, ile trzeba, nie ma sensu jej poganiać. Jeśli będziesz ją chciała przyspieszyć, pociągnie cię z powrotem.

To tak, jakby pierwsza połowa Nasz Dom Płonie została napisana, a druga została przepisana, aby nadać powieści połysk thrillera i zapewnić szczęśliwe zakończenie. Ale nagła zmiana zarówno tonu, jak i tempa, aby nie wspomnieć o niewiarygodności tego wszystkiego, była dla mnie zbyt duża i zrujnowała to, co do tej pory było wciągającą i poruszającą lekturą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz