Remigiusz Mróz, Hashtag

środa, 29 sierpnia 2018
Remigiusz Mróz to jeden z tych autorów, o których nie sposób nie słyszeć. Każdy czytał lub zna kogoś, kto czytał jego książki. I jest to jeden z tych autorów, którzy niemal wyskakują czytelnikom z lodówki.
Ja osobiście należę do grona fanów autora i jestem na bieżąco z jego książkami (choć została mi do nadrobienia seria z Forstem), ale staram się być obiektywna i nie wychwalać każdej jego książki.

Wielu zarzuca autorowi, że zbyt duża częstotliwość wydawanych książek skutkuje spadkiem ich jakości, ja raczej nie zauważyłam takiego stanu rzeczy, jednak w Hashtagu po raz pierwszy miałam problem z dotarciem do końca książki.

Pomysł nie był zły, przeciwnie - uważam, że bardzo "na czasie". Odniosłam wrażenie - choćby po samym tytule, że Twitter będzie ważnym, jeśli nie najważniejszym elementem układanki, którą główna bohaterka usilnie próbowała złożyć do kupy. Wyszło jednak tak, że był gdzieś tam w tle, a wszystkie wydarzenia miały związek z zepsutą samooceną Tesy. 

Zbrodnie cementują społeczeństwo. A nawet więcej, tworzą zbiorową świadomość, która jest podstawowym budulcem jakiejkolwiek społeczności.

Tesa, a właściwie Teresa to jedna z najbardziej irytujących bohaterek literackich jakie poznałam. Przebijają ją tylko Maya Stern u Harlana Cobena i Andrea Sachs u Lauren Weisberger. Autor na końcu opisał ją jako kobietę silną, a ja się pytam, gdzie jest ta siła? W ciągłych myślach samobójczych? A może w niskiej samoocenie? Silna to ona by była gdyby pomimo swojej nadwagi była otwartą i uśmiechniętą kobietą. 
Miotała się w tej historii jak mucha w pajęczynie, nie mogąc się uwolnić dopóki z pomocą nie przyjdzie jej sam pająk. Pająk w postaci zakończenia rzecz jasna, który ją pożarł. Nie było odrodzenia, Tesa nie stała się nagle Wonder Woman, był po prostu koniec. 

Nie powiem - czytałam Hashtag bardzo szybko, lecz nie postawię tego thrillera na równi z Behawiorystą czy Czarną Madonną. O serii z Chyłką nawet nie wspominając. Za dużo kombinowania z ludzką psychiką, co chyba nie jest najlepszą stroną autora, a za mało dialogów, w których jest zdecydowanie najlepszy. 
Hashtag ma jednak też kilka plusów, a jednym z nich jest nietypowa relacja, która połączyła Tesę z wykładowcą, nietypowa ponieważ to, co było między nimi wisiało gdzieś na granicy przyjaźni i miłości, uwielbienie, fascynacja i wzajemne zrozumienie połączyły z pozoru tak odmienne światy. 

Skoro nie wiem, co mnie czeka po śmierci, skąd mogę wiedzieć, czy mój świat jest realny? Może stanowi tylko jakąś przejściową formę między istnieniem i nieistnieniem?

Podsumowując, cieszę się, że autor porusza w swoich thrillerach tak ważne tematy jak samotność, przemoc domowa, czy social media - wzmianka na początku książki o Twitterze była wręcz zatrważająca!
Ale.. Szału nie było, nie wiem, może autor faktycznie powinien sobie trochę "odpuścić" ?




Panna Jagiellonka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz